Wszystkim, którzy w tym roku byli dobrzy, życzę Wesołych, Zdrowych, Rodzinnych Świąt
i miejmy nadzieję, że do tych, którzy źle czynili, Mikołaj też trafi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 grudnia 2013
poniedziałek, 23 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
Powiększone frytki
Przychodzi koleś do fast foodu i zamawia zestaw.
- Czy chce Pan powiększone frytki? - pyta sprzedawczyni.
- Powiększone frytki?! To można tak?
- Oczywiście - odpowiada z politowaniem babeczka.
- Rewelacja, to ja poproszę te powiększone frytki.
Po chwili koleś dostaje zestaw z frytkami. Podnosi jedną z nich, ogląda pod światło badawczym wzrokiem i oznajmia z kamienną twarzą:
- Przepraszam ja zamawiałem powiększone frytki...
- No tak, to są powiększone...
- Nie, ta frytka jest normalna...
- No tak, bo powiększone, to chodzi o to, że one nie są większe, tylko ma Pan ich więcej...
- Proszę Pani, czy jakby chciała sobie Pani cycki powiększyć, to by sobie Pani dorobiła trzeciego?
Foto by Bryan Allison from Las Vegas, NV. This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license.
piątek, 20 grudnia 2013
Kowboj i lesbijka
Wchodzi kowboj do baru, patrzy - na krześle siedzi przepiękna, seksowna kobieta.
-Cześć. Kim jesteś? - pyta kowboj.
-Lesbijką.
-Co to znaczy?
-Jak się budzę myślę o seksie z kobietą, jak jem śniadanie myślę o seksie z kobietą, jak idę do pracy myślę o seksie z kobietą, jak jem obiad myślę o seksie z kobietą, jak wracam do domu myślę o seksie z kobietą, jak zasypiam myślę o seksie z kobietą. A Ty, kim jesteś?
-Jak tu przyszedłem, to myślałem, że jestem kowbojem, ale teraz wiem, że jestem lesbijką.
niedziela, 27 października 2013
Einstein o przyszłości
„Nie myślę nigdy o przyszłości.
Wystarczająco szybko pojawia się sama.”
Albert Einstein
Philip Zimbardo i John Boyd Paradoks czasu
czwartek, 3 października 2013
I Will Survive
Dziś trochę humoru - mój ulubiony teledysk do ulubionej piosenki :)
Dźwięk na maksa i obejrzyjcie do końca ;)
Dźwięk na maksa i obejrzyjcie do końca ;)
czwartek, 12 września 2013
Sposób na
Humor z rana....
- Ktoś mi ukradł rower - skarży się pastorowi ksiądz.
- Wiem jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień dziesięć przykazań, kiedy dojdziesz do „nie kradnij” jeden z parafian na pewno się zaczerwieni.
Kiedy w poniedziałek pastor spotkał się z księdzem, spytał:- Czy wyjaśniła się sprawa z rowerem?
- Tak, zrobiłem jak mi poradziłeś, a kiedy doszedłem do „nie cudzołóż”, przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...
niedziela, 8 września 2013
Co by tu jeszcze
Miało być co innego, ale ile razy spojrzę w TV albo włączę radio i widzę ciągłe próby reformowania i poprawiania tego, co działa, przy równoczesnym braku zainteresowania tym, co działać absolutnie nie chce, przypomina mi się przebój Młynarskiego "Co by tu jeszcze". Kiedyś już cytowałem jego słowa, kto chce może poczytać w poście Zadżumiony naród. Ponieważ, ze zrozumiałych względów, twórczość tego wybitnego artysty nie jest promowana w naszych mediach, więc dziś zapraszam do posłuchania z jakże odpowiednim obrazkiem w tle.
Etykiety:
aktualności,
cytaty,
humor,
poezja,
refleksje
wtorek, 6 sierpnia 2013
Pomyłka
Dzwoni telefon:
- Halo, przepraszam, czy to numer: trzy, pięć, dwa, osiem, dwa, trzy, dziewięć?
- Tak, tak, nie, tak, nie, tak, tak...
sobota, 3 sierpnia 2013
Polacy nie gęsi
Międzynarodowa wycieczka podziwia wodospad Niagara:
- My God, it is wonderful!
- God, das ist wunderbar!
- Господин, это прекрасное!
- Kur**, ja pier***!
poniedziałek, 29 lipca 2013
Mistrz sprzedaży
Dziś kawał, który po raz pierwszy usłyszałem dawno, dawno temu na jednym ze szkoleń sprzedaży bezpośredniej i choć, jak się później okazało, rzeczywistość w tej materii bywa jeszcze bardziej zaskakująca, wciąż go pamiętam:
Wielki hipermarket. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu sklepu szef wzywa nowego sprzedawce do biura i pyta:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio sześćdziesiąt, siedemdziesiąt transakcji w ciągu dnia! A właściwie, to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Ile? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No na początku sprzedałem mały haczyk na ryby.
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
-Mały haczyk na początek. Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto i powiedziałem, że ma za małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.
czwartek, 25 lipca 2013
Dziadzio i wnusio
Siedzi dziadek z wnuczkiem nad rzeczką. Patrzą, gadają, aż tu z nurtem płynie gówno.
- Dziadku, dziadku, skąd ta kupa się tu wzięła?
- Widzisz - odpowiada dziadek - dawno, dawno temu, za górami, za lasami, było piękne królestwo, w którym żył piękny młody król. Szukał on żony, aż pewnego dnia spotkał piękną, mądrą mieszczkę. Pobrali się i żyli długo i szczęśliwie...
- No, dobrze dziadku, ale skąd się wzięło to gówno?
- Nie wiem. Pewnie ktoś nasrał!
środa, 24 lipca 2013
piątek, 12 lipca 2013
O Niemcach
Kawał, którego Hitler podobno nie cierpiał.
Rok 1934, pewien Anglik wrócił z podróży do Niemiec. Przyjaciele pytają go:
- Powiedz, jacy ci Niemcy są naprawdę? Na to tamten:
- Niemcy są szczerzy, inteligentni i kochają Hitlera. problem w tym, że u żadnego Niemca te trzy cechy nie występują jednocześnie. Bo jak Niemiec jest szczery i inteligentny to nie kocha Hitlera, jak jest inteligentny i kocha Hitlera to nie jest szczery, a jak jest szczery i kocha Hitlera to nie jest inteligentny.
czwartek, 11 lipca 2013
Czystka w Sejmie
czyli wariatkowo na całego
W związku z sugestią natanny zawartą w komentarzu pod moim wczorajszym postem, które poczuła się już zmęczona ciężkim momentami tematem Efektu Lucyfera Zimbardo, miałem dziś zamiar puścić jakiś dowcip dla dorosłych. Co z tego, skoro do rana zaatakowało mnie Radio Zet kolejnym newsem z kręgu naszych ustawodawców, przy którym wysiadają nie tylko wszystkie dowcipy, ale i Zimbardo, Orwell oraz Huxley razem wzięci.
Nad czym w pocie czół i wytężając mózgi pracują nasi posłowie? Poznać pracę po jej wynikach:
"Czystka etniczna o znamionach ludobójstwa" to owoc pracy naszych geniuszy w ramach prac nad uchwałą dotycząca Zbrodni Wołyńskiej.
Biorąc pod uwagę (za SJP PWN), że:
"ludobójstwo to «masowe mordowanie ludzi, mające na celu zniszczenie określonej grupy narodowej, etnicznej, religijnej lub rasowej»
czekam tylko, aż w ślad ustawodawców pójdą adwokaci:
morderstwo o znamionach zabójstwa
seksuolodzy:
«zboczenie seksualne polegające na odczuwaniu popędu płciowego do dzieci» mające znamiona pedofilii
czy fizycy:
«woda w stanie stałym, przypominająca kryształ» o znamionach lodu
Może i śmieszne, ale dla mnie tragiczne. Naprawdę uważacie, że demokracja w Polskim wydaniu ma coś wspólnego z normalnością i że warto iść na wybory? Otóż warto. Na jednomandatowe, gdzie głosuję na konkretnego człowieka, w wiadomym celu, a na "normalne" tym bardziej - by oddać głos nieważny. To chyba jedyna alternatywa
niedziela, 23 czerwca 2013
sobota, 15 czerwca 2013
O celibacie
Dwóch mnichów, młody ze starszym, rozmawiają na temat zbiorów znajdujących się w klasztornej bibliotece.
- Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało, gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie?
- Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli.
- No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało?
- Mówię ci, że nikt się nie myli. Znasz tekst Biblii na pamięć. Przyniosę ci jedną z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic a nic nie odbiega od tej, z której i ty się uczyłeś...
Stary mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... W końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazł go w bibliotece, siedzącego nad dwoma tekstami Biblii - nowszym, z którego się wszyscy uczyli i starszym, najbliższym oryginałowi - i płacze...
- Mistrzu, co się stało!?
- W pierwszym tekście jest napisane: "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach: "będziesz żył w celibacie..."
czwartek, 6 czerwca 2013
Na drodze
Nowo przyjęty do firmy kierowca tira dzwoni do szefa z trasy
- Szefie, mała tragedia na drodze; potrąciłem psa, co robić???
- Czy samochód jest cały? - pyta szef
- Ani ryski szefie - pociesza kierowca
- To przeżuć ścierwo do rowu i jedz dalej. - odpowiada szef całkowicie uspokojony.
Mija 5 minut i kierowca znowu dzwoni do szefa
- Szefie, a co mam zrobić z radiowozem?????
czwartek, 9 maja 2013
Wyczyn Gagarina
Kargul do Pawlaka:
- Kaźmirz, ty słyszał? Wydarzenie się stało.
- Wydarzenie? Gdzie, jakie?
- Ruskie w kosmos polecieli
- Nie gadaj, wszystkie???
foto: V.Vizu - Юрий Гагарин на граффити на бетонном заборе. Харьков, Харьковская набережная (левый берег). Ten plik udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0
środa, 8 maja 2013
Marsz po zdrowie
Oto najnowsze wieści na temat stanu mojego zdrowia.
Lekarz polecił mi ostatnio codzienne marsze, co najmniej godzinne.
Zacząłem sam, bo żona pracuje, ale po paru dniach poznałem sąsiadkę,
która też chodzi dla zdrowia.
Tak więc teraz codziennie maszerujemy razem.
Nigdy nie przypuszczałem, że marsz z kimś innym będzie takim dopingiem.
Prawie nie rozmawiamy ze sobą podczas marszu.
Sąsiadka idzie zwykle około 3 metry przede mną
Lekarz polecił mi ostatnio codzienne marsze, co najmniej godzinne.
Zacząłem sam, bo żona pracuje, ale po paru dniach poznałem sąsiadkę,
która też chodzi dla zdrowia.
Tak więc teraz codziennie maszerujemy razem.
Nigdy nie przypuszczałem, że marsz z kimś innym będzie takim dopingiem.
Prawie nie rozmawiamy ze sobą podczas marszu.
Sąsiadka idzie zwykle około 3 metry przede mną
Subskrybuj:
Posty (Atom)











