środa, 8 maja 2013

Marsz po zdrowie

Oto najnowsze wieści na temat stanu mojego zdrowia.
Lekarz polecił mi ostatnio codzienne marsze, co najmniej godzinne.
Zacząłem sam, bo żona pracuje, ale po paru dniach poznałem sąsiadkę,
która też chodzi dla zdrowia.
Tak więc teraz codziennie maszerujemy razem.
Nigdy nie przypuszczałem, że marsz z kimś innym będzie takim dopingiem.
Prawie nie rozmawiamy ze sobą podczas marszu.
Sąsiadka idzie zwykle około 3 metry przede mną







Zacząłem ten program dopiero w zeszłym tygodniu.
A już zauważyłem postępy - byłem w stanie iść za sąsiadką ponad 10 kilometrów !
I to bez laski !!!
Czuję się każdego dnia coraz lepiej, a moje serce, ciśnienie krwi i mój kręgosłup też jakoś młodnieją.

19 komentarzy:

  1. Naprawdę nie znudziło ci się patrzeć na gołą doopę? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nawet miałem zamiar zmienić tego gifa, bo słabiutki, ale... Lenistwo po prostu. Wrzuciłem tak, jak dostałem :)

      Usuń
  2. Pupa błądzi w podświadomości mojej
    pupa gorzkich wspomnień
    prześladuje mnie na każdym kroku
    aż upupia bezlitośnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko życzyć wytrwałości i sukcesów w tej zdrowotnej walce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo Cię nie było, ale za to powrót masz dowcipny.
    Niejeden by tak do zdrowia chciał wracać.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E-powody nieobecności milsze niż choroba - wiosna i dobra lektura :)

      Usuń
    2. Raczej nie podejrzewałam choroby.)

      Usuń
  5. Latem mogę chodzić i chodzić. Chociaż siedząc na ławeczce w parku też można mieć dobry widok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eh, męskość. Nieważne, jaka motywacja - ważne, że działa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha...A sąsiadka pościk czytała?

    OdpowiedzUsuń
  8. A zapracowana żonka czytała? Pewnie nie, bo zapracowana, Bidulka ;) Pozdrowionka dla Was :) I oczywiście życzę duużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już jeden obowiązek "spadł" z głowy małżonce, to może skusi się na wspólne wędrówki, choćby dla zdrowia :) A swoją drogą - smutno bez Niej tutaj, choć bardzo ciepło jest wspominana, np. dzisiaj ;) Ojejku, kiedy minęły te 3 lata??? No, dobra - 5. Bardzo była dzielna, a jak motywowała... :))

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)