piątek, 31 sierpnia 2012

Chcemy państwa bogaczy i niewolników!

Dziś na głównej stronie wiadomości w onecie, co do którego obiektywizmu mam bardzo poważne zastrzeżenia, ukazały się wypowiedzi „analityków finansowych”, którzy oznajmiali, iż na miejscu premiera, w celu zapobieżenia kryzysowi, zlikwidowaliby darmowe studia, darmową opiekę zdrowotną i w ogóle wszystko co się da. Oczywiście dziennikarze, którzy z nimi rozmawiali, nawet nie zapytali, czy w ogóle w głowie im postało jakiekolwiek obciążenie kosztami kryzysu najbogatszych warstw społeczeństwa. Widocznie dziennikarzom też nawet nie przyszło do głowy, że ktoś inni niż najbiedniejsi powinien ponosić skutki sytuacji zawinionej właśnie przez bogatych, gdyż nie ulega wątpliwości, że główną winę za wywołanie kryzysu ponoszą politycy i sektor bankowy.

Nie dziwię się też tym, którzy mówią, że na miejscu premiera zabraliby ludowi wszystkie zdobycze socjalne łącznie nawet z emeryturami i rentami, choć nie powiem, że mnie to nie oburza. Oburza, ale rozumiem. Ci, którzy w Polsce choć przez chwilę są premierami, nigdy już do normalnej pracy wracać nie muszą. Co więc kogoś, kto zostanie premierem, mogą obchodzić ciemne masy. Plebs jest biedny, bo głupi, a głupi, bo biedny. Polska to nie Stany, gdzie trzeba mieć pieniądze, by zostać politykiem. U nas się zostaje politykiem, by zdobyć pieniądze. Pieniądze dla przeciętnego rodaka nieosiągalne w żaden sposób. Ubolewam nad tym, ale mnie to nie dziwi.

Najbardziej zasmuciła mnie ankieta powiązana z owymi wypowiedziami analityków, którzy przecież właśnie również, jako przedstawiciele świata finansów, zaliczają się do winnych kryzysu.

Jakie kryzysowe decyzje rządu mógłbyś zaakceptować:





Jak widać posiadanie komputera z dostępem do internetu nie ma żadnego przełożenia na poziom inteligencji. Może nawet przeciwdziała jej rozwojowi, gdyż umożliwia jeszcze skuteczniejsze niż telewizja pranie mózgu i indoktrynację zwaną pięknie marketingiem. Z ankiety wyraźnie widać, iż przeciętny internauta nie widzi dalej niż losowo wybrany respondent spod budki z piwem, ba może nawet widzi i rozumie mniej, gdyż przytłoczony nadmiarem zbędnych informacji, których na ogół nie potrafi filtrować, nie ma czasu na refleksję i wyrobienie własnego zdania. O wiele częściej zdarza mi się spotkać prostaka i pijaka, który pomimo braku wiedzy ma szersze horyzonty i ciekawe poglądy, niż uczestnika internetowego forum, który zaskoczyłby mnie w pozytywnym sensie tego słowa. Wróćmy jednak do wspomnianej ankiety.

Prawie wszyscy głosujący byli przeciwni podwyżkom podatków i składek na ZUS. Zrozumiałe, gdyż dotyka to każdego. Już znacznie większa grupa była gotowa zgodzić się na obniżenie waloryzacji rent i emerytur, co z czasem przełoży się na ich obniżenie. Widać, że respondenci nie widzą nie tylko poza kraniec własnego nosa, ale nawet nie widzą siebie w czasie. Interesuje ich tylko to, co dzisiaj. A dzisiaj jeszcze nie są emerytami ani rencistami. Idźmy dalej, gdyż jest jeszcze ciekawiej.

Na wprowadzenie odpłatności za leczenie zgadza się już prawie co piąty, a niemal co czwarty zgadza się na wprowadzenie płatnych studiów! Nawet w Stanach, które są postrzegane jako symbol drapieżnego kapitalizmu, a na pewno są mniej opiekuńcze niż państwa Starej Europy, coraz mocniej się zauważa konieczność i korzyści z powszechnej opieki zdrowotnej oraz wyrównywania szans na zdobycie wyższego wykształcenia. Pomimo tego, iż Stany podkupują cudzą inteligencję, na co Polski nigdy nie będzie stać, coraz silniej dąży się tam do wyrównywania szans na wyższe wykształcenie dla uzdolnionych, ale niezamożnych rodaków. Nasza młodzież zaś, jak widać, jest coraz bardziej gotowa, by pójść w kierunku kapitalizmu, ale takiego sprzed stu lat! Nie wspomnę już, że takie propozycje są nawoływaniem do złamania prawa, a konkretnie Konstytucji, której lekturę wszystkim polecam.

Ktoś powie, że prawie połowa respondentów opowiedziała się przeciw wszelkich takim zakusom. A je powiem, że jedynie niecała połowa. Co to bowiem znaczy wprowadzenie odpłatności za studia i opiekę zdrowotną?

Mam dziwne przeczucie, że ten temat nieprzypadkowo pojawił się w czasie afery Amber Gold. Problem tego parabanku jest marginalny w skali kraju, choćby w porównaniu do tarapatów finansowych drogowców po naszej radosnej działalności autostradowej związanej z Euro. Obym się mylił, ale nie zaskoczy mnie wcale, gdy rząd, korzystając z tej zasłony dymnej, zajmującej uwagę mediów i tłuszczy, przeprowadzi jakieś zmiany w prawie, które w normalnej sytuacji stałyby się celem nagonki medialnej.

Marcin Plichta jest wielkim przestępcą, podobno, gdyż na razie nie został za Amber Gold skazany, więc póki co, w świetle prawa, jest równie godnym szacunku człowiekiem jak każdy inny obywatel. Za co jednak jest potępiany? Ano za to, że obiecywał, a nie dotrzymał.

Od upadku PRL miliony Polaków odprowadzały składki i podatki, które miały im zapewnić wolną od dalszych opłat opiekę zdrowotną i dostęp do edukacji, również studiów wyższych. Nie darmową, co jest jednym z najbardziej kłamliwych sformułowań, tylko wolną od dalszych opłat, a finansowaną właśnie z tych składek, które płacili. Obietnice te państwo, a więc rządzący, zawarli w ustawach i Konstytucji. Teraz, nagle się mówi, że nie ma na to pieniędzy. A ja się pytam – Czym się różni postępowanie Rzeczpospolitej wobec swych obywateli od postępowania Marcina Plichty? Może skalą? Straty z powodu działalności Plichty idą w miliony, a straty, na jakie swych obywateli narażają kolejne pokolenia polskich polityków, idą w miliardy, a raczej biliony.

Naczelna zasada prawa cywilnego brzmi: Pacta sunt servanda*. Szkoda, że Państwo Polskie o tym nie pamięta. Tak jak o zwykłej ludzkiej przyzwoitości, ani nawet o doświadczeniach przeszłych pokoleń i innych narodów.


Wasz Andrew



* łac. Umów należy dotrzymywać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)