poniedziałek, 28 stycznia 2013

Sieć Wołoszańskiego



Sieć

Ostatni bastion SS

Bogusław Wołoszański

Wydawnictwo Wołoszański 2006

Powiem szczerze, iż po Sieci obiecywałem sobie dużo. Dla Bogusława Wołoszańskiego mam bardzo wiele szacunku i odnoszę wrażenie, że więcej zrobił dla tożsamości narodowej i upowszechniana prawidłowego pojmowania historii oraz zainteresowania społeczeństwa historią jako taką, niż całe rzesze polskich historyków, którzy mogą się pochwalić różnymi literkami przed nazwiskami, lecz absolutnie nie potrafią dotrzeć do szerokich rzesz odbiorców, o wpływie na rzeczywistość i ich spolegliwości wobec władzy nie wspominając. Sensacje XX Wieku to tytuł znany chyba każdemu w Polsce, a pewnie nieobcy dla wielu również za granicą. Produkcja na poziomie naprawdę światowym, tym bardziej iż raczej niskobudżetowa. Biorąc więc pod uwagę dorobek pana Wołoszańskiego, trzeba jasno powiedzieć , że na książkę się napaliłem. Co z tego wynikło?

Od razu napiszę, iż się okrutnie zawiodłem. Mamy bowiem oto powieść szpiegowską opartą na faktach, której akcja rozgrywa się pod koniec II Wojny Światowej. Głównym tematem jest walka wywiadów byłych aliantów o naukową i techniczną spuściznę po III Rzeszy. Wiąże się z tym sprawa ogromnych zasobów finansowych niemieckich koncernów oraz bogactw pochodzących z grabieży krajów podbitych, które zniknęły z hitlerowskich Niemiec przed upadkiem Hitlera oraz historia masowej ucieczki faszystowskich zbrodniarzy do Ameryki Południowej i USA. Tematyka fascynująca, ale niestety pióro nie to. Styl i maniera pisarska, przynajmniej taka, jaką widzimy w Sieci, nie porywa i w mojej ocenie zdecydowanie plasuje się poniżej określenia dobre rzemiosło. Wielka szkoda.

Kiedy myślę Wołoszański, zawsze kojarzę – Suworow. Ten drugi jako pierwszy skutecznie rozpoczął popularyzację na świecie swej wizji historii, według której za wybuch II Wojny Światowej odpowiedzialny był sowiecki komunizm, a swe wywody podpierał rzeczową argumentacją, wywodzeniem wniosków od faktów, szukaniem mechanizmów rządzących czasami, o których opowiadał. Jego dorobek pisarski obejmuje książki historyczne, powieści oparte na faktach oraz opowieści całkowicie fikcyjnie. Wołoszański prezentuje w swych programach telewizyjnych podobny styl dociekania, argumentowania i patrzenia na historię co Suworow, wzorem którego i on za spiritus movens II Wojny uznaje państwo radzieckie. Wołoszańskiego równie świetnie się ogląda, jak Suworowa czyta. Miałem więc nadzieję, iż i powieści Wołoszańskiego będą na podobnym poziomie, co w przypadku Suworowa. Niestety tak nie jest. Choć są równie interesujące, dają się we znaki braki warsztatu literackiego. Przynajmniej tak jest w przypadku tej książki. Mam nadzieję, iż inne są lepsze.

Czy nie najlepszy styl to duża wada? Nie. Gdyby chodziło tylko o wartości ściśle artystyczne, nie byłoby powodu, by po Sieć sięgać. Jednak wyznacznikiem tej książki jest treść. Opowieść o faktach wypełniona fikcją tam, gdzie faktów brakuje. Tego przecież czytelnicy u Wołoszańskiego szukają, a on im to zapewnia. Powieść przy tym nadaje się do poczytania, nawet do dobrego poczytania. Ze spokojnym sumieniem mogę więc ją polecić wszystkim, których interesuje ten intrygujący moment nie tak przecież dawnej historii. Nie tak dawnej, gdyż wciąż wszystkie mocarstwa wiele dokumentów trzymają w ukryciu klauzuli tajności uważając, iż mają one nadal moc wpływania na teraźniejszość


Wasz Andrew

10 komentarzy:

  1. O książce nic nie mogę powiedzieć - nie czytałam. Natomiast ostatnio oglądałam Skarby III Rzeszy i tam Wołoszański jest świetny jak zwykle. Dodatkowo w wielu miejscach o których w tym cyklu mowa byliśmy, bo mamy rodzinnego fizia na punkcie Dolnego Śląska i jego tajemnic więc oglądało mi się jeszcze przyjemniej. Ogólnie marzy mi się wypad z wykrywaczem i pogmeranie w ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DŚ jest super, a Kotlina is the best :) Co do wykrywacza, podstawą jest wiedza albo/i szczęście. Wiedza, by wiedzieć gdzie szukać, szczęście by znaleźć i by wykrywacz skarbów nie zmienił się w wykrywacz min :)

      Usuń
  2. Pamiętam budzenie się o trzeciej nad ranem i słuchanie "Sensacji XX wieku"... przyznam, że trochę się wtedy bałam;)
    Sądzę, że po książkę sięgnę - niedopracowany warsztat literacki, nie będzie bardzo mnie raził, skoro już o nim uprzedziłeś. Gdybym się o nim przekonała sama w trakcie zgłębiania lektury pewnie by mnie trochę zirytował, a tak po prostu inaczej podejdę do tej książki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem na myśli raczej serial TV niż sensacje do słuchania. Tych ostatnich dotąd nie próbowałem, ale już mnie zaciekawiłaś :)

      Usuń
    2. Polecam gorąco - wspaniale działają na wyobraźnię;) Ja ich słuchałam na Radiu Zet - nie wiem czy jeszcze są emitowane, ale pewnie tak;) Robią wrażenie, gdy głos znanego aktora nagle zaczyna kojarzyć się z okrutnym nazistą i straszy potem w snach;)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt - Suworow to egzemplarz absolutnie niepowtarzalny :) I mój ulubiony :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście, trudno nie znać Sensacji XX wieku. Co do tej książki - chyba rozumiem odczucia, jakie towarzyszą Czytelnikowi, gdy przychodzi mu się zawieść na autorze, w którym pokładał nadzieje. Dobrze jednak, że w ostatecznym rachunku decydujesz się polecić tę książkę, sama będę miała ją na uwadze, jednak nie prędzej, niż za kilka miesięcy, bowiem na razie dość mam przygód z podręcznikami od historii, by jeszcze dorzucać sobie lektury historyczne, choć nie ukrywam, że jetem ich fanką.
    Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykre rozczarowanie :( najgorzej jest sobie wiele obiedywac po książce, a później wynika z tego, co wynika... zawsze mi później smutno i biorę takie rozczarowania do siebie. Ale zgadzam się z ciebie, że większość Polaków wie conieco z historii tylko dzięki Wołoszańskemu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sensacje XX wieku były bardzo interesującym programem, podającym wiedzę historyczną w przyswajalny, ciekawy sposób.
    Książki pewno nie przeczytam.)

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)