środa, 18 stycznia 2012

Nad rzekami Babilonu



Terroryści atakują dwa samoloty Concorde linii El Al, lecące z Tel Aviwu do Nowego Jorku z uczestnikami konferencji pokojowej na pokładzie. Jeden z odrzutowców eksploduje w powietrzu, drugi rozbija się lądując na irackiej pustyni, obok ruin starożytnego Babilonu. Podczas gdy władze izraelskie usiłują zorganizować misję ratunkową, ocaleli z katastrofy pasażerowie stają do walki na śmierć i życie z doskonale uzbrojonym oddziałem palestyńskich komandosów. Walki, w której okrucieństwo i zdrada przeplatają się z aktami niezwykłego heroizmu i poświęcenia, walki, która musi być stoczona do końca...

Tyle mówi nam notka wydawcy na okładce powieści Nelsona DeMille Nad rzekami Babilonu (By the Rivers of Babylon). Więcej nie będę zdradzał, by nie pozbawiać Was dreszczyku emocji i prawdziwego napięcia, które ta książka gwarantuje czytelnikom. Nelson DeMille daje się nam w niej poznać zarówno jako znawca tematu (bądź co bądź profesjonalista w dziedzinie opisywanych realiów) jak i mistrz pióra.

Nad rzekami Babilonu nie jest typowym amerykańskim bestsellerem, jakby pisanym pod scenariusz filmowy, gdzie główni bohaterowie od razu wzbudzają naszą sympatię i towarzyszą nam aż do końca, gromiąc złe charaktery. Widzimy tu splecione losy wielu osób, których postacie i osobowości odmalowane są bardzo obrazowo. Wyraźnie widać iż DeMille to bystry obserwator motorów zdarzeń i ludzkich motywacji. Co prawda pisarz nie ustrzegł się tutaj wyraźnego opowiedzenia po jednej ze stron, lecz ponieważ jest to powieść sensacyjna bez żadnych pretensji w innym kierunku niż rozrywka, więc to wcale nie razi, może nawet jest rozwiązaniem optymalnym. Wielkim plusem, który docenią zwłaszcza ci, którzy wiedzą co nieco o technice i uzbrojeniu, jest wiedza autora z tego zakresu, podobnie jak wierne oddanie klimatu i rzeczywistości świata tajnych służb. Niestety lektura, która wciąga i naprawdę potrafi sprawić, iż zapomnimy o rzeczywistości, na sam koniec jest obarczona wielką wpadką tłumacza. Choć Mirosław Gońda wykonał kawał solidnej pracy i całą powieść przetłumaczył w sposób świetny, na sam koniec zapomniał chyba, iż słowo gun oznacza nie tylko karabin ale prawie wszystko co ma lufę. Powstał mu więc zamiast jeepa z działkiem bezodrzutowym kalibru 106 mm dżip z bezodrzutowym karabinem kalibru 106 mm*. Totalna porażka powstała chyba ze zwykłego lenistwa, bo wystarczy zdać sobie sprawę z własnej niewiedzy i w ciągu minuty uzupełnić ją w internecie. Plama na honorze tłumacza tym większa, że powtórzona kilkakrotnie, nastąpiła na sam koniec książki, a jak wiadomo koniec wieńczy dzieło.

Zakończenie, choć jak już wspomniałem okraszone wpadką tłumacza, poza tym jest równie prześwietne jak i cała powieść. Kończy się happy-endem, tylko nie takim jak w Hollywood, czyli nie dla każdego. Wszyscy lubimy powieści, które „się dobrze kończą”. To chyba główny powód dla którego nie mogę dać Nad rzekami Babilonu pełnej piątki, którą rezerwuję dla tych książek, które chcę widzieć u siebie na półce i do których na pewno wrócę. Polecam tą powieść każdemu, kto lubi klimat napięcia i sensacji okraszony wojskowymi realiami. Na pewno się nie zawiodą. Lepiej ją jednak wypożyczyć niż kupić, bo w moim odczuciu, pomimo naprawdę świetnej lektury, którą każdy z nas przeżyje dzięki panu DeMille, raczej wrócić do niej nie będziemy chcieli. Za dużo realizmu, za dużo trupów i bólu. Taki jest świat a my przecież wolimy bajeczki


Wasz Andrew



* Często w literaturze stosuje się symbole kalibrów bez podania jednostki zakładając iż każdy wie, iż broń strzelecka to kalibry do około 20 mm, a powyżej to już artyleria. Widać więc, że przy kalibrze 106 mm nie ma mowy o żadnym karabinie a w tekście chodziło o działko bezodrzutowe. Kaliber 50, o którym też mowa w powieści, czy kaliber 303 nie może być więc przy broni strzeleckiej wyrażony w milimetrach, byłoby to bowiem działko czy działo i łatwo się domyśleć iż chodzi o 0,5 cala (inaczej .50) czyli 12,7 mm czy 0,303 cala (inaczej .303) czyli 7,69 mm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)